Idziesz do kobiet - nie zapomnij bicza!
"Idziesz do kobiet - nie zapomnij bicza!" poradziła stara kobieta głównemu bohaterowi książki Fryderyka Nietzsche "Tako rzecze Zaratustra" sprzed ponad stu dwudziestu lat. Miała to być rada od niej dla wędrowca, podsumowująca ich rozmowę o kobietach i stosunku mężczyzn do nich.
Cały Nietzsche i jego podejście do kobiet było całkiem zabawne, seksistowskie (nie mizoginistyczne, bo od tego był on jednak daleki), odpowiednie dla jego czasów, a cała jego twórczość sprawiała wrażenie, przynajmniej na mnie, że za wiele to on nie ruchał. Podejście to jest dalekie od mojego, ale nawet pomimo tego, to jednak uwielbiam to tytułowe zdanie.
Za każdym razem jak je wypowiadam w mieszanym towarzystwie jest to jak wsadzanie kija w mrowisko lub chuja między drzwi, gdy w towarzystwie dominują kobiety. Tutaj dominacja nie jest zależna tylko od ich ilości, ale ogólnie od dominowania nad męską częścią rozmówców. To uczucie, gdy siedzisz sam z czterema kobietami w samochodzie, nie możesz wyjść, bo zapierdalacie po autostradzie i one pytają się ciebie, co sądzisz na temat parytetów...
Kobieta w standardzie nie zrozumie tych nietzschowskich słów i nawet nie postara się ich zrozumieć, ze względu na swój kompleks bycia kobietą, przez który z góry stawia siebie niżej i w każdym wypadku, kiedy słyszy 'kobieta', słowo klucz, to pierwsze co robi, to szuka negatywnego kontekstu.
A kontekst był moim zdaniem właśnie bardzo fajny. Przy okazji wspomnianego autor napisał też, że kobiety robią się za bardzo męskie i tylko prawdziwy mężczyzna potrafi wyzwolić w niewieście niewiastę. To jest fajna, pozytywna i prawdziwa myśl, bo gdy to kobieta dzierży wspomniany bicz, nie mężczyzna, nic fajnego z takich relacji na dłuższą metę nie wychodzi.
Dlaczego? Bo kobiety i mężczyźni są od siebie różni. Nadal różni, mimo, że ostatnimi czasy bardzo równi. W każdym związku jedna strona jest 'suką', druga 'dominą'. I tutaj naturalne jest, jeśli mężczyzna przyjmuje dominującą rolę w relacjach, nie kobieta. Chociaż jeśli ona przyjmuje, to w czasach powszechnego maskulinizmu i emancypacji, nie jest to niczym dziwnym. To wręcz zdrowe i naturalne, że kobieta dąży do dominacji i siły. W perspektywie wychodzi wszystkim na dobre, jeśli oczywiście mężczyzna nie da się zdominować. O tyle dobrze, że kobieta, która jest uległa i słaba z marszu traci zainteresowanie partnera.
Bicz w psich zaprzęgach nie służy tylko do napierdalania tych biednych psów, ale do kierowania nimi. Ten właśnie bicz, który trzeba dzierżyć, gdy idzie się do kobiet, to właśnie dominacja, siła, oparcie, których to kobieta od mężczyzny potrzebuje.
Podobnie, jak w psim zaprzęgu nie służy do bicia dla bicia, tak samo tutaj służy do wyzwolenia w kobiecie prawdziwej kobiety, która taką stać się może tylko przy prawdziwym mężczyźnie. Jego archetyp natomiast, od czasów Conana Cymerejczyka prawie wcale się nie zmienił.To on jest stworzony do wojny, ona dla jego wytchnienia.
Paradoksalnie też, nawet silna, niezależna (męska) kobieta prawdziwie szczęśliwy związek stworzy dopiero z mężczyzną potrafiącym ją ujarzmić, potrafiącym biczem sprawić, że ta poczuje się jak kobieta. Jak biczem? Niekoniecznie napierdalając ją fizycznie, ale manifestacja siły i zdecydowania jest właśnie tym, co czyni go postacią dominującą. Bo zawsze w dłuższych relacjach dwojga ludzi jedna strona musi być silniejsza. Jeśli to kobieta dzierży bicz i dominuje nad mężczyzną, nie ma szans na dobry związek. Tu zawsze mężczyzna, nie dość, że nigdy nie będzie zrealizowany, dwa, że w naszym klimacie leżał będzie wiecznie przeziębiony, bo poroże nie pozwoli mu chodzić w czapce.
Dodaj komentarz
1. Przede wszystkim proszę pisać na temat felietonów i ewentualnie krytykować ich treść. Offtopic nie jest mile widziany, chyba, że umiejętnie wciągniesz w niego autora.
2. Osobiste wrzuty na autora nie są mile widziane i jako, że autor nie jest idiotą nie będzie tolerował nazywania go idiotą, głupkiem, zboczeńcem, psychopatą, kretynem, cenzorem, matkojebcą itp Ale to chyba każdy rozumie, że podstawowe zasady kultury obowiązują. Autor ma dystans do siebie, ale bez przesady.
3. To nie chat i powinna tu być jakaś przejrzystość. Masz ograniczenie komentarza do 5 tysięcy znaków i proszę się w tylu wyrobić. Wyślesz dwa posty - opublikuję tylko pierwszy.
4. Autor strony nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, których nie jest autorem. Zdaję sobie jednak sprawę, że komentarze na stronie nie mogą łamać prawa RP, więc proszę mieć to na uwadze, że takich komentarzy publikować nie mogę.
Mile widziana jest rzeczowa, merytoryczna dyskusja i inteligentna oraz kulturalna krytyka felietonów autora. Przymilanie się autorowi merytoryczne być z kolei nie musi.




Komentarze
A słowa prawdziwe. Człowiek rodząc się jest niezapisaną kartą z jakąś tam gamą ukierunkowań i od naprawdę wielu czynników zależy, na co taki wyrośnie.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.