Patriotyzm po polsku

Szczęśliwie się stało, że dwa dni temu podjąłem jakąś tam wstępną próbę definiowania motłochu. Szczęśliwie, bo to świetna podstawa do tego, by wytłumaczyć co się ostatnio dzieje.
Gorący temat. Wczoraj miał miejsce Marsz Niepodległości, z okazji Dnia Niepodległości. Proste, przynajmniej w teorii. Bo tak, jak w Ameryce z tej okazji Amerykanie świętują wspólnie, za sterami kosmicznego bombowca zasiądzie Żyd, Czarny i Prezydent USA i będą wspólnie rzucać żartami przy okazji napierdalania Obcych (Independence Day, USA '96), tak w Polsce, jak to zwykle bywa, zachowanie motłochu obnaża kolejne braki. Żałosny budżet sprawił, że nasi Obcy nie są nawet z gumy czy z kartonu. Przez cięcia nie ma ich wcale. A napierdalać kogoś trzeba. Jeśli nie stać nas na Obcych, robimy Obcych z tych, którzy się choć trochę różnią.

Dzieli się więc Polak na Lewaka i Prawicowca. Na Facebooku wkleja hasła "Blokuj faszyzm!" lub "Napierdalaj pedalstwo!". Ostrzy noże, kupuje race, pucuje bejsbola i popijając VIPa z Biedronki z utęsknieniem odznacza kolejne dni w kalendarzu. Byle do jedenastego. Kiedy już nastaje ten dzień, Polak musi dokonać wyboru. Nie jest to wybór typu, czy wyjść na marsz, czy zostać w domu, tylko wybiera, kogo napierdalać. A raczej nie wybiera, bo do tego już dawno został wybrany.


Jak już wspominałem wcześniej, motłoch nie jest nauczony myślenia i wybierania. Motłoch jest indoktrynowany od szczeniaka i w ten sposób kształtuje swoje poglądy. Tępemu chujowi z pustym łbem nie można tłumaczyć. Tępemu chujowi z pustym łbem ładuje się myśli do tego pustego łba.
Łatwo sobie wyobrazić jak przebiega programowanie nienawiści do łba tępego chuja, na przykładzie pedalstwa na przykład.

- Ty, no stary, patrz jaki pedał!
- No pedał no.
- I co taki pedał robi?
- No co robi?
- Pedali się pedalsko! Aż mnie obrzydzenie bierze na samą myśl o tym jego pedaleniu się, a ciebie?
- No, jak tak pomyślę...
- I co byś takiemu pedałowi zrobi?
- No nie wiem no.
- Pomyśl stary, jak on się pedali! Bóg pedalstwa nie lubi a do tego pedał to jak pedofil prawie.
- No, coś w tym jest.
- Zajebałbyś skurwysyna, nie? Za pedalstwo, nie?
- No w sumie.



I co Tępy Chuj robi? Gdy dowiaduje się, że kolega z pracy jest pedałem, pomimo tego, że fantastycznie mu się z nim pracowało szmat czasu, zaprogramowany jest przecież, by tego kolegę znienawidzić. A nie daj bóg dzielili razem szatnię, czy znaleźli się w jednej saunie.
To zabawne, bo różnica między nimi, Tępym Chujem a Pedałem jest taka, że lubią co innego. Taki ma to wpływ na ich relacje, jak to, że wspomniany kolega lubiłby grube baby. To nawet pozytywne, bo nigdy nie odbije koledze dziewczyny.
A może sam akt pedalenia się wydaje się obrzydliwy i ohydny? To tym dziwniejsze, bo ludzie przecież z założenia tacy są. Znam takich, dla których nie do pomyślenia jest, by kobieta połykała spermę kochanka, chociaż w wielu sypialniach to standard a nieposłuszeństwo w tej gestii karane bywa podobnie surowo jak opuszczenie kuchni. Ten, kto przybija piątkę połykaniu jest widziany z obrzydzeniem przez antyfanów tych praktyk. Nie wyobrażam sobie jednak, żeby normalny człowiek mający inne upodobania szykanował kogoś za to. Na pewno każdy z nas zna kogoś mającego jakieś chore wg nas fantazje. Nie ważne, czego dotyczą, czy karłów, czy gówna, czy czegoś innego. Jeśli ma szczęście, to być może te fantazje realizuje. Nawet jeśli się komuś wymsknie, że ma jakiś nienormalny fetysz, nie oberwie mu się za to. W każdym z nas jest wariat.

Dlaczego zatem pedałów się napierdala? Bo tak trzeba i już.

 


I nie jest tu ważne, że akurat o pedalstwie piszę, nie. Można tu wstawić cokolwiek, inne wyznanie, kolor skóry, jakiekolwiek uprzedzenie. Ważne jest tu to, że to uprzedzenie nie jest racjonalne i nie jest w większości świadomym wyborem. (oczywiście pewna odmienność determinuje pewne cechy i zachowania wśród ludzi, ale to innym razem). Jest ono zaprogramowane w Tempego Chuja łbie.

No ale, czemu napierdala? Powód nie jest ważny. Sam wychowałem się wśród i pancurów i skinheadów i innych. Jedni nienawidzili drugich i odwrotnie. Ich działalność nie polegała na wprowadzeniu jakichś zmian mających na celu polepszenie otoczenia, tylko na eksterminacji tych drugich. Jakoś to oboje argumentowali, ale to nie jest ważne teraz jak. Za bardzo było to do siebie podobne, żeby miało teraz znaczenie. Znaczenie ma, że lwia część tych młodocianych bojowników dorosła i już nie bojówkują.
Spotkałem kiedyś w zakładzie ojca (fotograf) kolegę skinheada ze szkolnej ławki. Koszula, czyste spodnie, okularki. Włosy! Zdjęcia potrzebował do jakiegoś tam dyplomu. Dwójka małych dzieciaków, sam robi jako hydraulik. Po co mu czysta koszula, skoro krew brudnego pancura jest praktycznie nie do odeprania? Bo jak skinhead dojrzeje, to nie ma czasu na napierdalanie pancurów.

Jakiś czas temu mieszkałem parę miesięcy w Belfaście. Byłej strefie wojny (nastroje wojenne w Belfaście doskonale wyjaśnia książka Roberta McLiam Wilsona "Euroeka Street"). Tam Wyspiarze napierdalali się między sobą z powodu różnicy wyznań i narodowości. Generalnie też powód z dupy. Na tyle z dupy, że po wejściu UE i skoku gospodarczym w Belfaście bojownicy o sprawę karabiny maszynowe zamienili na czterdziestocalowe plazmy a trotyl na koniak.



Wniosek z tego taki - z biedy i z nudów motłochowi się w dupie przewraca. Pewien jestem, że wśród tych bojówek nie ma dobrze zarabiających lekarzy, prawników, przedsiębiorców czy artystów. Człowiek rozsądny, mający pracę, rodzinę, nie napierdala się dla jakichś głupot, bo wie, że ma za dużo do stracenia. Chyba, że jest idiotą. Zresztą jaką sprawę? Tu chodzi tylko o napierdalanie się, pierwotne potrzeby, a czysty przypadek determinuje, za co. Każdy powód może być dobry. Nie żebym nie lubił przemocy. Bo jest fajna. Ale jest fajna, jeśli jest umowna, na ekranie czy w tekście. W cywilizowanym społeczeństwie cywilizowani ludzie nie napierdalają się między sobą, jeśli obie strony tego nie chcą.

Kolejny raz Dzień Niepodległości został naznaczony przemocą i międzynarodowym obciachem. Kolejny raz słyszę w mediach definicje patriotyzmu to mówiące o czystości narodu, to o wielokulturowości, to o nielubieniu rządu, ale lubieniu ziem kraju... Wszystko jedno. Ja uważam, że patriota to przede wszystkim zapierdala. Bo gdy się zapierdala, to żyje się lepiej. A gdy się żyje lepiej, to jest się szczęśliwszym. A szczęśliwym ludziom głupie pomysły do głów nie przychodzą.

Przejdź do artykułu »

Komentarze  

 
0 #1
czemu pedałów akurat pod ostrze bierzesz ? :-|
Cytuj
 
 
0 #2
Bo to ciekawy socjologicznie temat jest :-)

Często wywołuje jakieś emocje i zawsze człowiek ma na ten temat określone zdanie. Zatem co by nie powiedzieć o pedałach, to można liczyć na dyskusje, bądź co najmniej na jakieś emocje w czytającym ;-)
Cytuj
 
 
0 #3
mimo wszystko uważam, że warto zajmować się tematem, co do którego mamy pewność, iż wywoła w większości pozytywne emocje i nie będzie powodem konfliktów, w przeciwieństwie do pedałów :-)
Cytuj
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież