Chrześcijanie dla Afryki - robisz to źle!
Każdy kto ma Facebooka i co najmniej parędziesiąt znajomych potrafi po jakimś czasie dokładnie prorokować, co znajdzie się na jego tablicy. Na przykład codziennie do mnie docierają
- fotki przeszczęśliwych, obsranych tęczą par wraz z misiakami/słoneczkami/dzieciątkami/psiakami
- skatowane lub i nieskatowane psy potrzebujące domu, im więcej krwi czy zmutowanych ciał, tym weselej w komentarzach
- setka obrazków z kwejka
- trochę metalu, trochę dubstepu
- hejt anarchistów na mięso i lewaków
- zaproszenia do podlewania grządek, hodowania świń i pieczenia ciast
- wpisy ultrakatolików dotyczące seksu, końca świata, narkotyków i problemów z końca świata.
Te ostatnie, zabawne niczym życie erotyczne Maćka z Klanu dostarczają chyba największej, przynajmniej w moim odbiorze, dawki absurdu. Jakiś czas temu trafiłem na przykład na kolejną ironicznie mądrą akcję pomocy Afryce "Czadowa Para".
Akcja polega na tym, że katolickie młode pary rezygnują z kwiatów, które im zazwyczaj przynoszą goście weselni i w zamian za to prosi ich o wsparcie akcji charytatywnej "SOS dla Afryki". Co wspierają? Budowę szkół dla małych Afrykańczyków z Czadu. A raczej, z tego co widzę na zdjęciach, betonowych sześcianów.
Sama prezentacja pomysłu też jest zabawna. Na górze mamy fotoreportaż "Jak wygląda szkoła w Czadzie?", na dole komputerową symulację "Jak może wyglądać?" Należy na to patrzeć według klucza góra - dół, góra - dół...




